Teraz jest Pn lis 20, 2017 2:16 pm


Napisz wątekOdpowiedz Strona 1 z 1   [ Posty: 1 ]
Autor Wiadomość
 Tytuł: mazurskie winkle 05.2013
PostNapisane: Wt cze 04, 2013 3:16 pm 
Aktywny

Dołączył(a): Pn kwi 09, 2007 6:47 pm
Posty: 118
Lokalizacja: Józefów k/W-wy
Mazurskie winkielki (maj 2013)
Pogoda w tym tygodniu nie rozpieszczała nas zbytnio, zarówno poprzedni weekend jak i późniejsze dni były zimne i mokre, co zdecydowanie nie sprzyjało w podejmowaniu jakichkolwiek jazd na moto. Ale w środę, w końcu przestało padać, a na niebie pojawiło się, zakryte wcześniej szczelnymi chmurami, słońce. Co prawda od rana wiał wiatr, ale nie był on tak silny żeby mocno utrudnić jazdę, choć momentami nieco przeszkadzał.
[ img ]
Ale zacznijmy od początku, wstaję rano (parenaście minut po szóstej) – wyglądam przez okno, krótka ocena sytuacji: jest dosyć ciepło, nie pada i świeci słońce (choć - jezdnia jeszcze mokra po wczorajszym deszczu), a więc póki co prognozy synoptyków się sprawdzają. Nie ma co się zastanawiać, tylko trzeba pakować manatki i w drogę. Szybkie śniadanie, karmienie piesków, wystawiam moto z garażu i… przeżywam chwile rozterki bo nie mogę się zdecydować gdzie jechać: na Podlasie czy Mazury. Ponieważ początek drogi jest taki sam dla obu celów podróży, więc póki co rozpocznę podróż a decyzję co do ostatecznego celu podejmę już w trakcje jazdy! Wyruszam parę minut po ósmej i kieruję się w stronę trasy lubelskiej, na której odwiedzę stację benzynową, gdzie są niskie ceny paliwa i lżejszy o osiemdziesiąt złotych, ale cięższy o kilkanaście litrów paliwa, pomknę do Kołbieli a dalej 50-ką do Stanisławowa w którym albo pojadę prosto - Mazury, albo skręcę w prawo – Podlasie. Ok. decyzja zapada – jadę prosto na Mazury. Jedzie się super bo nie jest zbytnio za gorąco a temperatura gdzieś w okolicach 18-tu stopni i w ciągu dnia wzrośnie jeszcze do około 20° no może 22°. Ruch jest całkiem spory a to wiąże się z częstymi manewrami wyprzedzania - niestety. I tak mijam kolejne miasta: Łochów, Brok i Ostrów Maz. w której to obiorę kierunek na Ostrołękę a więc pojadę drogą nr 627 a później nr 53, która to prowadzi w stronę Kadzidła, Myszyńca, Rozog, Spychowa i Starych Kiełbonek. W tych ostatnich zatankuję i odbiję w prawo na drogę nr 58 prowadzącą do Pisza. Ale póki co dojeżdżam do Zgonu, w którym krótki postój, rozprostuję nieco nogi i zrobię parę fotek.
[ img ]
[ img ]
[ img ]
[ img ]
[ img ]
A później pojadę dalej, ale nie za daleko bo po chwili skręcam w lewo na lokalną drogę prowadzącą do Ukty. Wcześniej zatrzymam się w Wojnowie, którą to miejscowość odwiedziłem już w zeszłym roku, ale nie zwiedziłem wszystkich znajdujących się tam obiektów. Tak więc, dzisiaj jest odpowiedni moment aby dokończyć zwiedzanie i obejrzeć znajdującą się tam drewnianą cerkiew prawosławną (wybudowaną w latach 1921-1923), znajdującą się na końcu wsi po prawej stronie (trzeba dojechać do niej kilkaset metrów). Parkuję więc moto tuż przy drodze, uzbrajam się w aparat, wchodzę na teren i robię zdjęcia.
[ img ]
[ img ]
[ img ]
[ img ]
[ img ]
Na drzwiach cerkwi (pw. Zaśnięcia Matki Bożej) znajduje się informacja o godzinach otwarcia dla zwiedzających (godziny zwiedzania: poniedziałek-sobota - 9:00-14:00, 15:00-17:00; niedziela – 15:00-17:00 ; wstęp: 2 zł) a ponieważ póki co jest zamknięta, udaję się do mieszczącego się tuż obok klasztoru i proszę siostrę zakonną o udostępnienie wnętrza. Niestety ale w środku nie pozwalają robić zdjęć, wobec czego pozostaje tylko jego dokładne obejrzenie. Wnętrze pozbawione jest polichromii, ściany pomalowane na biało a całości dopełnia skromny ikonostas. Na zwiedzenie całości potrzeba około 30 – 40 minut i można już kontynuować przerwaną podróż.
[ img ]
A droga poprowadzi mnie do Mikołajek (gdzie zrobię kilka fotek widoku tego miasta), Rynu, a w końcu Giżycka. Jedzie się naprawdę dobrze, tym bardziej że na wielu odcinkach jest dobry asfalt, a to pozwala cieszyć się z jazdy drogami prowadzącymi przez lasy, z licznymi zakrętami i wieloma jeziorami pojawiającymi się po obu stronach drogi. Do Giżycka docieram nieci przed godziną czternastą i trafiam na chwilę kiedy to znajdujący się tam obrotowy most, jest zamykany dla ruchu kołowego a otwierany dla wodnego.
[ img ]
Ponieważ szlaban opuszczono w momencie kiedy zbliżałem się do kanału Łuczańskiego, mam możliwość obejrzeć całą procedurę obracania mostu. A jest na co popatrzeć, bo dokonuje tego jeden człowiek, który ręcznie obraca most ważący, bagatela: ponad 100 ton! Sam most powstał w roku 1889 a cała operacja zajmuje operatorowi kilka minut.
[ img ]
[ img ]
[ img ]
[ img ]
[ img ]
[ img ]
[ img ]
A ja póki co zawracam moto i udam się do twierdzy Boyen (zbudowanej w latach 1844 – 1857) którą uwiecznię na zdjęciach. Ponieważ odwiedzałem już ten obiekt wcześniej i byłem nieco rozczarowany ekspozycją muzealną, tym razem nie wybiorę się do wnętrza twierdzy.
[ img ]
[ img ]
[ img ]
[ img ]
[ img ]
Ograniczam więc swoją wizytę do pobytu na dziedzińcu i kieruję się ponownie do centrum, a później do portu.
[ img ]
[ img ]
[ img ]
W porcie pora na rozprostowanie nóg, wędrówkę po nadbrzeżu i oczywiście w ruch idzie aparat. I tak czas płynie leniwie, można by tu było posiedzieć i dłużej, ale ponieważ kiszki zaczynają grać marsza, skieruję się na ulicę Olsztyńską, gdzie naprzeciwko wspomnianego już wcześniej mostu mieści się restauracja „Papryka”. Zasiadam w ogródku, z którego rozpościera się doskonały widok na kanał wodny, i zaspokajam głód. Ceny znośne a zaordynowane jedzenie smaczne – można polecić. I tak po chwili odpoczynku, przed godziną 16-tą, zbiorę się do drogi powrotnej. Tym razem wrócę nieco inną drogą, bo przez Orzysz, Pisz ( od którego obserwuję jak w przeciwną stronę ciągnie już sznur samochodów – w końcu zaczął się przecież długi weekend), Kolno i Łomżę a w końcu dotrę do mijanej już rano Ostrowi Mazowieckiej w której zamknę pętlę. A dalej pojadę 50-ką do Broku, Łochowa – po minięciu którego, a nie dojeżdżając do Stanisławowa, jakiś głupek jadący z przeciwka, nie zważając na moją obecność na drodze, rozpoczyna manewr wyprzedzania. Nie pomaga włączenie świateł długich ani użycie klaksonu, wyprzedza do końca a mnie zostaje tylko awaryjne hamowanie i przytulenie się do prawej krawędzi jezdni. Chyba zacznę wozić ze sobą jakiegoś „bejsbola” i po krótkim pościgu powybijam takiemu gościowi wszystkie szyby w aucie - wrr. Po tym przypływie adrenaliny, pora kontynuować podróż, docieram do Kołbieli w której skręcę na drogę lubelską skąd już „rzut beretem” do domu. Ale, ale, nie tak szybko a przede wszystkim bezpiecznie. Podczas wyprzedzania jakiegoś Citroena, kiedy znajduję się mniej więcej na wysokości drzwi kierowcy, ten ostatni wpada na niewątpliwie świetny pomysł – wyprzedzenia znajdującego się przed nim pojazdu. Daje w lewo, mnie natomiast resztki włosów jeżą się na głowie, staram się szybkim manewrem odbić nieco w lewo a jednocześnie mocno przyśpieszam. Prawe lusterko muska przedni błotnik samochodu i w tym momencie kierowca w końcu się reflektuje i daje sobie spokój z wyprzedzaniem. Uff, było gorąco, oj gorąco, odwracam się do tyłu i ręką pokazuję co myślę o takim zachowaniu na drodze. Po tych „uprzejmościach” odkręcam gaz i jak najszybciej opuszczam to nieciekawe towarzystwo, by gdzieś w okolicach godziny 20-tej zameldować się w domu.
Nie powiem, była to na pewno ciekawa, pod wieloma względami podróż, bo nie dość że pośmigałem po Mazurach i zwiedziłem ciekawe miejsca, to jeszcze nie brakowało odrobiny dreszczyku, podczas tych nieco ponad 600 kilometrach jazdy. Polecam tą trasę wszystkim, bo naprawdę warto, choć nie wszędzie asfalt jest równy i płaski. Szczególnie jadąc bocznymi drogami trzeba uważać. I tak w Zgonie droga bardzo mocna wyboista a podczas mojej tam bytności trwało łatanie dziur, droga prowadząca do Wojnowa w delikatnie mówiąc: nie najlepszym stanie, odcinek pomiędzy Piszem a Łomżą: w większości dobry asfalt, ale jest też kilkunastu kilometrowy odcinek gdzie prędkość jest ograniczona do 40 km/h ze względu na to co stało się z jezdnią – w wielu miejscach brak asfaltu i okropne dziury skutecznie zniechęcą do szybszej jazdy (choć widać prace przygotowawcze do remontu tego odcinka). Jest też trochę odcinków na których natykamy się na koleiny, przeszkadzające nieco w płynnej jeździe. I tak kolejna wyprawa przechodzi do historii, a ja oczekują już na kolejną.
Pozdrawiam Piotr

Ps. Jak zwykle pozostałe zdjęcia znajdziecie w albumie: https://plus.google.com/photos/10708582 ... 0353404225

[ img ]

[ img ]


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Napisz wątekOdpowiedz Strona 1 z 1   [ Posty: 1 ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  




Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
twilightBB Style by Daniel St. Jules of Gamexe.net
wdrożenie przez iCenter - Strony internetowe Wrocław
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL