Teraz jest So lis 18, 2017 3:53 am


Napisz wątekOdpowiedz Strona 1 z 1   [ Posty: 1 ]
Autor Wiadomość
 Tytuł: I jeszcze raz Jura Krakowsko-częstochowska (2009)
PostNapisane: Pn gru 03, 2012 9:55 pm 
Aktywny

Dołączył(a): Pn kwi 09, 2007 6:47 pm
Posty: 118
Lokalizacja: Józefów k/W-wy
Jura Krakowsko –Częstochowska
Pod koniec sierpnia postanowiliśmy odwiedzić, jakże urokliwe tereny, wyżyny krakowsko-częstochowskiej a szczególnie dokładnie obejrzeć niektóre z ruin zamków tworzących tak zwany „Szlak Orlich Gniazd”. Naszą wyprawę postanawiamy odbyć w środę 26 sierpnia 2009 i należy przyznać że wybór tego terminu był ze wszech miar słuszny. Pogoda jaka panowała tego dnia była wręcz wymarzona, a nawet można by stwierdzić że było nieco za gorąco. Dzień rozpoczął się piękną słoneczną pogodą i niebieskim niebem, a temperatura o poranku wynosiła ok. 17°C. Poranek o którym mowa to godzina 6:30 o której to zerwałem się na równe nogi, i po rannych oblucjach nakarmiłem psiaki a później też i siebie, po czym nie zważając na głośne protesty Eli, ściągnąłem ją z łóżka. Uff, było ciężko, ale w końcu udało mi się dobudzić ją na tyle skutecznie że mogliśmy zebrać się do wyjazdu a ta wiekopomna chwila nastąpiła w momencie kiedy na zegarku widniała godzina 7:40! Jedziemy w stronę Góry Kalwarii i Grójca aby w końcu dotrzeć do Mszczonowa i tam obrać kierunek południowy – czyli pomknąć trasą Katowicką w stronę Częstochowy. Jedzie się wyśmienicie, jak już wcześniej wspomniałem, warunki są wymarzone i około 10:00 meldujemy się w tym mieście, gdzie urządzimy sobie krótki postój połączony z konsumpcją drugiego śniadania, czyli jak teraz się mówi: czas na lunch. A pora była już najwyższa, bo Ela nieźle utyskiwała, narzekając na bolące „cztery litery”, a przy okazji użalając się na mnie, wspominając coś o braku litości i w ogóle – oj nieźle mi się dostało, nieźle… Popasamy w „restauracji innej niż wszystkie” czyli w McDonaldzie gdzie zjemy po tortilli i wyruszymy na kolejny etap naszej drogi, etap króciutki bo liczący kilkanaście kilometrów a prowadzący nas do Olsztyna.
[ img ]
Zanim jednak rozwinę temat związany ze znajdującymi się w tym mieście ruinami zamkowymi, czas na garść informacji o terenach po których przyszło nam się poruszać a informacje te cytuję za Wikipedią:
Wyżyna Krakowsko-Częstochowska


Wyżyna Krakowsko-Częstochowska (341.3) nazywana również Jurą Krakowską i Jurą Polską to wschodnia część Wyżyny Śląsko-Krakowskiej, o długości ok. 80 km, która rozciąga się od Krakowa po Częstochowę gdzie pas wzgórz wznosi się od 300-515 m n.p.m. Pomiędzy Częstochową a Wieluniem nie ma już wzgórz tej wysokości, pomimo tego niekiedy używa się nazwy: Wyżyna Krakowsko-Wieluńska.
Wyżyna Krakowsko-Częstochowska dzieli się na:
• Wyżynę Częstochowską
• Wyżynę Olkuską
• Rów Krzeszowicki
• Grzbiet Tenczyński

Geologia
Obszar Jury ma bardzo ciekawą przeszłość geologiczną. Stanowił niejednokrotnie w swojej historii dno morza, przez co powstało wiele warstw skał (dolomity, margle, wapienie). Dominującymi skałami są jednak wapienie górnojurajskie. Charakterystyczne są skały wapienne pocięte dolinami erozyjnymi, a także zjawiska krasowe m.in. jaskinie ze stalaktytami, stalagmitami oraz stalagnatami. W kierunku Obniżenia Górnej Warty występuje strome obniżenie o wysokości ok. 100 m. Od południa uskok tektoniczny Rów Krzeszowicki oddziela Wyżynę Olkuską. Rejon na południowy wschód od Częstochowy jest miejscem, gdzie znajduje się najwięcej jaskiń w Polsce. Możemy zobaczyć skamieniałe organizmy, które przywędrowały z obszaru równikowego (m.in. amonit), powstałą poprzez wyżłobienie Dolinę Prądnika, ostańce czyli twardsze fragmenty skał, które nie podlegają rozpuszczaniu (m.in. Maczugę Herkulesa). Zachodziły tu także ruchy górotwórcze, co również dało ciekawy efekt. Najwięcej wzniesień jest w okolicach Krakowa. Dzięki różnorodności skał występują tu specyficzne gatunki roślin.
Położenie
W dwóch rejonach Wyżyna wznosi się powyżej wysokości 500 m n.p.m. Najwyższe miejsce znajduje się na terenie Ogrodzieńca – Góra Zamkowa lub Góra Janowskiego (515,6 m n.p.m. wg najnowszych pomiarów, na starszych mapach podawana jest niewłaściwa wysokość – 504,5 m n.p.m.). Drugi rejon gdzie Wyżyna przekracza 500 m n.p.m., to wzgórze Skałka (Grodzisko) – 512,8 m n.p.m.) w Jerzmanowicach. Ku zachodowi opada stromo do Wyżyny Śląskiej, na wschodzie przechodzi łagodnie w Nieckę Nidziańską. Południowa część Wyżyny Krakowsko-Częstochowskiej tworzy Grzbiet Tenczyński, który jest oddzielony od pozostałej jej części Rowem Krzeszowickim. Rów Krzeszowicki stanowi drogę przejścia ze Śląska do Małopolski.
Turystyka
Dzięki korzystnej rzeźbie terenu tereny Wyżyny Krakowsko-Częstochowskiej były dobrym miejscem do budowy warowni obronnych. Wybudowano tu wiele zamków, które tworzą tzw. "Szlak Orlich Gniazd". Jest tu dużo obiektów do zwiedzania. Znajdują się tu tereny wspinaczki skałkowej czy trasy dla quadów.
Ze względu na piękno krajobrazu Wyżyna należy do najatrakcyjniejszych regionów turystycznych w Polsce. Jura jest stolicą wspinaczkową Polski. Znajduje się tu wiele ścianek oficjalnie do tego przeznaczonych oznaczonych w skali od II do 6.8 co do stopnia trudności. Dla plażowiczów też coś się znajdzie. Jest tutaj Jezioro Porajskie. Ostatnio zbudowano wyciągi narciarskie.
inne atrakcje turystyczne
• Pustynia Błędowska
• Pustynia Siedlecka
• Dolinki Krakowskie, najciekawsze z nich to: Dolina Kluczwody, Bolechowicka, Kobylańska, Będkowska, Szklarki, Racławki.
• Tę stronę ostatnio zmodyfikowano 13:05, 15 sie 2009.
• Tekst udostępniany na licencji Creative Commons: uznanie autorstwa, na tych samych warunkach, z możliwością obowiązywania dodatkowych ograniczeń. Zobacz szczegółowe informacje o warunkach korzystania.
Po tej garści informacji na temat Jury, pora powrócić do naszej relacji.
Do Olsztyna docieramy po kilkunastu minutach jazdy, wjeżdżamy na rynek a później na parking znajdujący się przy drodze prowadzącej do ruin zamczyska. Ponieważ zbliża się południe, a dokładnie mamy godzinę bodajże jedenastą, temperatura powietrza znacznie poszła w górę i zdecydowanie przekroczyła stopni dwadzieścia a prawdopodobnie jest ich dobrze ponad 25°C ! Myślę że trafienie do zamku nie przysporzy nikomu zbytnich kłopotów, bo niezależnie z której strony będziecie wjeżdżać do miasta, to i tak już z daleka zobaczycie ruiny zamku piętrzące się na wzgórzu.
[ img ]
Wejście na teren jest płatne, wynosi 2 złote od osoby, i taką kwotę uiszczamy, a przy okazji zostawiamy kaski przy bramie wejściowej a zaopiekuje się nimi pan sprzedający bilety. Lżejsi co nie co, dźwigamy już tylko nasze kurtki z niepokojem patrzymy na piętrzące się przed nami wzgórze zamkowe. Oj nie łatwe jest życie, niełatwe – czeka nas niezła wspinaczka pod górę, tym bardziej że ruiny są rozrzucone na całkiem sporym terenie. Ale czegóż to się nie robi aby móc to później Wam opisać…
[ img ]
Wspinamy się więc do góry, Ela klnie na czym świat stoi, dysząc przy tym jak parowóz… ale powoli i z mozołem pokonujemy kolejne metry aby w końcu dostać się na wierzchołek i na teren ruin zamku, zamku o którym pierwsze wzmianki pochodzą z roku 1306. Został on rozbudowany w latach 1349-1359 z inicjatywy Kazimierza Wielkiego. Na przestrzeni lat, zmieniali się właściciele zamku a w roku 1587 budowla ta uległa poważnemu zniszczeniu przez atakujące go wojska księcia Maksymiliana Habsburga a kolejnemu zniszczeniu zamek uległ w roku 1656 podczas najazdu szwedzkiego. Od tego czasu budowla ta popadała w stopniową ruinę i tak doczekała naszych czasów a zostały z niej: fragmenty murów, ruiny budynku mieszkalnego, resztki bramy wjazdowej oraz wysoka okrągła wieża. Więcej informacji na temat historii znajdziecie np. na stronach poświęconych zamkom polskim http://zamki.res.pl, http://WWW.jura.poszukiwania.pl, http://WWW.zamkipolskie.com.
[ img ]
My natomiast podziwiamy ruiny a później wędrujemy na stronę zachodnią, kierując się ku wieży Sołtysiej, stojącej poza obrębem właściwego zamku, na wierzchołek której prowadzą kręcone schody. Tym razem Ela kategorycznie odmawia i zbiera siły siedząc na murku opodal, ja natomiast uiszczam najpierw kolejne 2 złocisze i już mogę wdrapać się na szczyt skąd rozpościera się całkiem niezły widok na okolicę. Na wieży jest zamontowana luneta, więc kto chce, już bez dodatkowych opłat może sobie całkiem dokładnie obejrzeć okolicę. Gołym okiem widać Częstochowę, choć akurat tego dnia panowała lekka mgiełka która utrudniała nieco tak dalekie obserwacje. Nacieszywszy swoje oczy widokami, „turlam” się na dół, zabieram po drodze towarzyszkę podróży i z górki na pazurki kierujemy się w kierunku parkingu na którym stoi zaparkowany nasz stalowy rumak. W alejce prowadzącej do zamku znajduje się kilka budek z pamiątkami a wśród nich takie „atrakcje” jak łuki, dzidy, plastikowe miecze, kusze itp. do wyboru do koloru nic tylko kupić i już można łupić podróżnych…
A przed nami jeszcze kawał drogi i kolejne ciekawe miejsca. Na szczęście odległości nie są duże i po pokonaniu kolejnego kilkudziesięcio-kilometrowego odcinka dotrzemy do Mirowa a po drodze urządzimy sobie krótki przerywnik w Złotym Potoku, oglądając znajdujący się tam pałac Raczyńskich.
[ img ]
Zresztą w Złotym Potoku atrakcji jest zdecydowanie więcej a należy do nich między innymi: dworek Krasińskich, liczne rezerwaty i formy skalne (patrz mapa okolicy http://jurajskie.strony.pl/mapy/m_zloty.html ). Po tym zdecydowanie za krótkim przerywniku, pora jechać dalej i po kilkunastu minutach docieramy do Mirowa a tam już z daleka widzimy wieżę zamkową górującą nad okolicą.
[ img ]
Przed wzgórzem, znowu czeka nas wspinaczka, znajduje się okazały parking na którym jest zaparkowanych kilka samochodów. To zaleta zwiedzania w dzień powszedni i w zasadzie pod koniec wakacji, ruch panuje niewielki a turystów jak na lekarstwo. Ela z przerażeniem wpatruje się do góry i zbiera siły przed kolejną wspinaczką, mnie też pot będzie nieźle ciurkał po plecach... Pora rozpocząć wędrówkę na zamek który pochodzi z połowy XIV wieku i został zbudowany przez Kazimierza Wielkiego. Jak to zwykle bywa w późniejszym okresie zmieniał często właścicieli: Władysław Opolczyk, Władysław Jagiełło, Piotr z Bnina, ród Myszkowskich, Korycińskich, Męcińskich. Niestety, jak wiele innych polskich budowli, do zniszczenia zamku przyczynili się Szwedzi podczas potopu – chyba powinni nam płacić jakieś odszkodowania czy co?
[ img ]
Do czasów dzisiejszych zachowały się: z zamku górnego wysokie mury i wysoka wieża a z zamku dolnego resztki murów i fragmenty dwóch wież. W chwili obecnej zamek należy do rodziny Laseckich, a między innymi do senatora Jarosława Laseckiego. Jak podają źródła na jego terenie prowadzone są prace archeologiczne a docelowo ma zostać opracowany optymalny sposób zabezpieczenia zamku i ma on być udostępniony turystom. Poczekamy, zobaczymy, ocenimy. A póki co wejścia na teren zamkowy nie ma, można pooglądać mury z zewnątrz i trzeba przyznać że prezentują się one całkiem okazale. Okoliczny teren jest również ciekawie ukształtowany, nie brakuje skałek jurajskich (tak zwanych ostańców), z przyjemnością więc spacerujemy po okolicy. Pogoda nadal jest wspaniała, choć powoli na horyzoncie zbiera się coraz więcej chmur, ale nie wyglądają one na niosące ze sobą deszcz. Kilka słów o drogach którymi podróżujemy, ich jakość jest różna od mocno dziurawych do świeżo wyasfaltowanych. Okolica jest ciekawie ukształtowana, na drogach czeka nas sporo zakrętów, ruch samochodowy jest minimalny tak więc sama jazda w takich warunkach to spora frajda! Warto, podróżując po Jurze umieścić w swoich planach Mirów ba sam zamek jest ciekawy a i okolica niewiele mniej. Nam zwiedzanie tego miejsca, podobnie jak i w Olsztynie zajęło około godzinę, a przed nami droga do Ogrodzieńca a w zasadzie Podzamcza gdzie znajduje się jeden z ciekawszych zamków Jury Krakowsko-Częstochowskiej.
[ img ]
Udaje nam się dojechać pod samą bramę i zaparkować tam moto, kupujemy bilety w cenie 5,50 zł od osoby, przekraczamy bramę i znowu czeka nas wspinaczka pod górę Janowskiego na której szczycie na początku XIV w zbudowano zamek a jego właścicielami był wtedy ród Włodków Sulimczyków. W XV w zamek został rozbudowany a kolejnymi właścicielami byli kolejno: Salomonowiczowie, Rzeszowscy, Pileccy i ponownie Włodkowie. W roku 1523 zamek trafia w ręce rodziny Bonerów i pod ich władaniem zamek staje się wspaniałą renesansową rezydencją. Aż w końcu nadszedł rok 1655 i potop szwedzki (niby nie mam nic do Szwedów ale…), podczas którego mocno zniszczony nigdy już nie podniósł się do dawnej świetności (informacje historyczne zaczerpnąłem ze strony: http://zamki.res.pl).
[ img ]
Ale przejdźmy do dnia dzisiejszego, z zewnątrz, to co pozostało z zamku, prezentuje się nader okazale i można sobie tylko wyobrazić jak wspaniale musiało to miejsce wyglądać w okresie swojej świetności – potężna wieża bramna oraz wieża skazańców, mury zamku wysokiego oraz wieża Kredencerska, kilka komnat i przejść pomiedzy dawnymi komnatami, studnia zamkowa i tak zwana Kurza Stopka - to pozostało do naszych czasów. Powoli wspinamy się w stronę bramy wejściowej, przyglądając się terenowi dookoła zamku, przekraczamy bramę i nagle czar pryska. Dziedziniec zamkowy to teraz jarmark różności z przewagą tandety, wystawioną na pokaz i czekającą na swojego amatora. Czego tam nie ma: koszulki, herby, dzidy, łuki, kusze, hełmy i miecze, jakieś maskotki, lalki itd. Itp. Totalna porażka, kto pozwolił w tym miejscu zlokalizować taką szmirę? Jeżeli już to być może wystarczyło by postawić jakieś budki na rozległym placu przed zamkiem i to też nie na jego środku a gdzieś pod murami, a nie w środku zamku. Totalny brak smaku. W zasadzie cała przyjemność ze zwiedzania tego wspaniałego miejsca uleciała w siną dal i już nie wróciła. Naprawdę ale może konserwator zabytków, powinien się zastanowić i w jakiś sposób zakazać wprowadzania handlu szmirą na teren zamku.
[ img ]
No dobra pożaliłem się trochę ale myślę że to nie tylko moja opinia o tym miejscu. Poza tym nałazić się można do woli, choć brakuje tu jakiegoś muzeum z prawdziwego zdarzenia w którym zgromadzono by nieco eksponatów z epoki, bo to co jest teraz oferowane to jakaś porażka,. A więc łazimy, łazimy i jeszcze raz łazimy a także włazimy w górę po schodach, złazimy w dół też aż w końcu Ela buntuje się i siada obok kolejnych schodów podczas gdy ja mam robić za wysłannika naszej ekipy. No więc robię, bo co mi zostaje, wspinam się na wieżę aby uwiecznić na zdjęciach rozciągający się z niej widok zarówno na zamek jak i okolicę. Należy żałować że zamek nie doczekał w całości do naszych czasów! Po drodze, schodząc już na dół zaglądam do „muzeum zamkowego”, będącego muzeum raczej tylko z nazwy, bo ilość „zgromadzonych” tam eksponatów jest tak „ogromna” że potrzeba jakieś 5 minut żeby wszystko dokładnie zobaczyć …no cóż, można i tak. Powoli pora kończyć naszą wizytę na zamku Ogrodzieniec i udać się w kolejne, niezbyt odległe miejsce, a tam czekają na nas kolejne ruiny w rezerwacie „Smoleń”.
[ img ]
Zanim tam jednak dotrzemy, w Podzamczu warto zajrzeć do Sanktuarium Matki Bożej Skałkowej”, miejsca którego kult sięga XVIII wieku, gdzie na przydrożnym ostańcu miała się ukazywać postać Matki Bożej z Dzieciątkiem, gromadząc w czasie świąt tłumy ludzi. Oglądamy to miejsce a później już czas na Smoleń, do którego jest zaledwie kilka kilometrów.
[ img ]
Z drogi widać wieżę zamkową i na ostrym łuku drogi skręcamy w prawo aby po chwili zaparkować moto na parkingu u podnóża wzniesienia zamkowego. Ruiny zamku otoczone są wysokimi liściastymi drzewami, tak że trzeba naprawdę podejść blisko murów aby cokolwiek zobaczyć. Jak zwykle już w dniu dzisiejszym, czeka nas podejście pod górę, na szczęście nie tak wysoką jak pozostałe. I tak udaje nam się obejrzeć jedynie ruiny zamku niskiego, bo na zamek wysoki nie prowadzi w zasadzie żadna droga. Z tego co stwierdziliśmy to są możliwe jedynie dwie drogi: jedna po pionowej ścianie zamku, w którą wbite są metalowe klamry a druga stromym podejściem, po wyślizganych częściach muru pod ostrym kątem. Ponieważ z kaskami w rękach i motocyklowym ubraniu wspinać się jest nieco niewygodnie, rezygnujemy z takich atrakcji i zadawalamy się zobaczeniem tego co jest możliwe w miarę przystępny sposób do obejrzenia. Z zamku nie pozostało zbyt wiele choć otoczony wysokimi drzewami ma on swój urok. Pierwsze zabudowania zamkowe powstały w tym miejscu prawdopodobnie już w XIII w, choć zamek z kamienia powstał zapewne w wieku XIV a postawił go Jan Pilczy kasztelan radomski. Kolejni właściciele to: Leliwici, Seweryn Boner, Filip Padniewski który opuścił zamek w roku 1610, przenosząc się do innej siedziby a opuszczony już zamek zniszczyli w roku 1655, nie kto inny jak Szwedzi. Teren zamku dolnego jest mocno zaniedbany, pełno tu krzaków, pokrzyw i wysokiej trawy, ale spokojnie można go obejść w około 30 minut. Wracamy powoli do motocykla, świadomi faktu że przed nami już tylko droga powrotna do domu.
[ img ]
Pojedziemy bocznymi drogami, przez takie miasta jak: Koniecpol, Włoszczowa, Końskie, Drzewica, Nowe Miasto nad Pilicą, Grójec.
[ img ]
Na ten ostatni już etap wystartujemy około 16-tej i początkowo pojedziemy drogą nr 794, która ma niezłą nawierzchnię, później drogą nr 786 dojedziemy do Włoszczowej w której to przez kilkanaście minut szukamy jakiegoś miejsca w którym będziemy mogli coś zjeść. Wybór pada na pizzerię o nazwie Venecja, w której zjemy pizzę farmerską, może nie najlepszą na świecie ale w miarę zjadliwą. A po jedzeniu już tylko jazda, jazda i jazda którą kończymy około 20:00 meldując się w domu. Wyjazd naprawdę ze wszech miar udany, pogoda super, ruiny zamków też ciekawe i co też istotne ładne krajobrazy jakie nam towarzyszyły podczas jazdy po Jurze. Myślę że kierunek jurajski nie może być uznany za zamknięty, bo przecież w tej okolicy jest jeszcze wiele ciekawych miejsc, do których nie dotarliśmy. Wszystko więc jeszcze przed nami, i przy kolejnej nadarzającej się okazji postaramy się zawitać tu ponownie.
Dla tych którzy mają więcej czasu, i na zwiedzanie Jury mogą go przeznaczyć, informacja że w zasadzie w każdej z odwiedzonych miejscowości widniały tablice informujące o wolnych pokojach w Agroturystyce bądź to w małych pensjonatach czy hotelikach ( noclegi w agroturystyce to wydatek około 25 zł za noc).
Prezentujemy Wam też wiele zdjęć z miejsc które odwiedziliśmy a znajdziecie je wszystkie w galerii: https://picasaweb.google.com/1070858255 ... directlink
Pozdrawiamy Ela i Piotr


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Napisz wątekOdpowiedz Strona 1 z 1   [ Posty: 1 ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  
cron




Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
twilightBB Style by Daniel St. Jules of Gamexe.net
wdrożenie przez iCenter - Strony internetowe Wrocław
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL