Teraz jest Śr lis 22, 2017 12:17 am


Napisz wątekOdpowiedz Strona 1 z 1   [ Posty: 2 ]
Autor Wiadomość
 Tytuł: Ach Wenecja, Wenecja
PostNapisane: Pn paź 01, 2012 4:02 pm 
Aktywny

Dołączył(a): Pn kwi 09, 2007 6:47 pm
Posty: 118
Lokalizacja: Józefów k/W-wy
Wenecja - tam i z powrotem w jeden dzień, czy to możliwe ?
(czyli zobaczyć Wenecję i... nie umrzeć !)

Wenecja, miasto którego zobaczenie jest marzeniem wielu ludzi, dokąd zmierzają turyści z całego świata, a w końcu dlaczego i ja nie miałbym tam zawitać? Że daleko… a co mi tam, jak się dobrze uwinę to w jeden dzień obrócę! Nie wierzycie – to przeczytajcie.

[ img ]

Dlatego w ten ostatni weekend września, a w zasadzie w ostatnią jego sobotę, decyduję się na wypad do tego miejsca. Pogoda będzie sprzyjać moim planom, jest całkiem niezła i w zasadzie słoneczna, choć poranek dosyć rześki, bo z temperaturą nie przekraczającą 7-miu stopni. Ale, cóż tam poranek, skoro w ciągu dnia zrobi się dużo cieplej i słupek rtęci przekroczy stopni dwadzieścia. I choć cały czas wieje niezbyt silny wiatr, to warunku do jazdy są zachęcające. No i najważniejsze: czy uda się tam dotrzeć i wrócić w jeden dzień? Jeśli dobrze się postaram to chyba powinno się mi udać… Ale nie uprzedzajmy faktów i przejdźmy do relacji.
Wstaję więc rano, sprawdzam co się dzieje za oknem, karmię mój zwierzyniec i siebie też, po czym około 8:15 wyruszam w trasę. Mówicie że trochę za późno? Wiem, wiem, ale niestety tak jakoś wyszło że wyruszam z „małym” opóźnieniem w stosunku do wcześniejszych planów, a to małe opóźnienie wynosi około godziny. Na początek muszę dojechać do W-wy, przebić się przez nią z południa na północ i opuścić jej granicę w okolicach Łomianek. O tej porze sobotniego dnia ruch jeszcze nie jest zbyt duży i pokonanie tego etapu drogi odbywa się nader sprawnie. A przede mną trasa, która prowadzi do Zakroczymia i dalej drogą #62 do Płocka. Ruch taki sobie, szosa w sumie niezła na tym odcinku, tak więc jedzie się całkiem, całkiem. Przed Płockiem krótki postój na stacji Shella, pora napić się herbaty i skonsumować Hot Doga. Kończąc jedzenie widzę jak koło stacji przemyka grupa około 6-ciu motocykli i którą dogonię już w mieście, a stojąc pod światłami dowiaduję się że jadą oni na zlot do Miałkówka, czyli miejscowości wypoczynkowej położonej nieopodal Płocka. Miałkówek jest mi znany, bo bywałem tam raz czy dwa i nie powiem – całkiem ładne miejsce i odpowiednie na zakończenie sezonu… ale to zupełnie inna bajka przecież.
Powróćmy więc do realiów. Ja tymczasem przerzucam się na drugi brzeg Wisły i kieruję się w stronę Włocławka. Po drodze, małe zamieszanie bo trwają tam właśnie prace drogowe i ruch odbywa się na przemiennie, ale odbywa się to całkiem sprawnie i płynnie. Po chwili więc jadę dalej, mijam wymieniony już wcześniej Włocławek i kieruję się teraz na Brześć Kujawski, Radziejów a w końcu Kruszwicę. Ponieważ Kruszwica i jej zabytki jest mi znana nie przewiduję tam postoju i zmierzam dalej, a to dalej oznacza jazdę w stronę Strzelna, Janikowa, Pakości i Barcina. W dalszym ciągu jedzie się super, poza w sumie niewielkimi odcinkami dróg o słabej nawierzchni jest całkiem nieźle. Po drodze kolejne tankowanie oraz krótka przerwa na rozprostowanie kości i niebawem docieram do pierwszego, wcześniej upatrzonego miejsca, w którym się zatrzymam na dłużej, czyli do Żnina.

[ img ]

Kilka słów o samym mieście ( za Wikipedią) : Żnin (łac. Znena, niem. Znin) – miasto w woj. kujawsko-pomorskim, w powiecie żnińskim, siedziba gminy miejsko-wiejskiej Żnin. Położone nad Jeziorem Żnińskim Dużym i Jeziorem Żnińskim Małym. Pierwsi ludzie pojawili się w okolicach Żnina kilkanaście tysięcy lat temu – po ustąpieniu lądolodu skandynawskiego i pojawieniu się tundry. Najstarsze ślady osadnictwa pochodzą sprzed 10 tysięcy lat – z okresu paleolitu.
Liczne znaleziska archeologiczne świadczą o kontaktach Żnina ze światem antycznym. Kontakty takie umożliwiała droga bursztynowa biegnąca od Adriatyku przez Śląsk i Kalisz do Bałtyku. Przebieg tej drogi przedstawia mapa geografa z Aleksandrii, Ptolemeusza (90-168 r. n.e.). Umieszczony na niej gród Auscaucalis na północ od Konina (Setidava) i Kalisza (Calisia) od niedawna identyfikowany jest przez niektórych badaczy z najdawniejszym Żninem. Auscaucalis zostało odwzorowane na antycznej mapie Klaudiusza Ptolemeusza z lat 142-147 naszej ery. W państwie Piastów wzrosło znaczenie Żnina jako węzła komunikacyjnego. Władza państwowa usadowiła się w grodzie położonym wśród mokradeł brzegu Dużego Jeziora Żnińskiego. Żnin pełnił w tym czasie przede wszystkim funkcję militarną. Najstarsza wzmianka o Żninie jako mieście pochodzi z 1284 (założenie mennicy arcybiskupiej). Podobieństwo sformułowanego według prawa średzkiego ustroju Żnina do uregulowań sformułowanych w akcie lokacyjnym Zdun z 1267 sugeruje jednak okres 1267-1271 jako najbardziej prawdopodobny moment otrzymania praw miejskich.
W 1887 r. Żnin został stolicą powiatu, dwa lata później wybudowano Powiatową Kolej Wąskotorową. W latach 1893-1894 uruchomiono cukrownię, która wspólnie z dworcem kolejowym stała się przyczyną rozwoju przestrzennego miasta na wschód. W dwudziestoleciu międzywojennym miasto wzbogaciło się o nowe zakłady i przedsiębiorstwa. Do największych inwestycji należała budowa elektrowni. Po wojnie nastąpił znaczny rozwój Żnina. Miasto się powiększyło, wybudowano fabrykę maszyn "Spomasz", na bazie fabryki Malaków powstał "Żefam".


[ img ]

[ img ]

[ img ]

[ img ]

I to tyle o historii tego miasta, oczywiście w dużym skrócie. Parkuję moto niedaleko rynku, i per pedes udaję się na jego zwiedzanie. Właśnie trwają prace rewitalizacyjne, kładziony jest nowy bruk i wygląda to całkiem nieźle. Obchodzę rynek dookoła, docieram do słynnej gotyckiej baszty która w średniowieczu była siedzibą władz miejskich, a obecnie pełni funkcje muzealne. Niestety ale jest zamknięta i w związku z tym kieruję swoje kroki do dawnego budynku magistratu, który obecnie jest siedzibą muzeum Ziemi Pałuckiej. Za całe 5zł wykupuję bilet wstępu i rozpoczynam zwiedzanie od sali w której akurat jest ekspozycja fotografii. Czekają na mnie jeszcze dwie inne sale w których umieszczono stare maszyny drukarskie, a to ze względu na fakt że w latach 30-tych ubiegłego wieku powstały tu pierwsze numery „Mojej Przyjaciółki”, oraz wystawa etnograficzna. Na niej z kolei zgromadzono stroje ludowe, rzeźby i malarstwo oraz inne przedmioty związane z tym regionem. Jeśli mogę ocenić, to wydaje się że muzeum jest średnio ciekawe, eksponatów nie za wiele a na zwiedzenie całości spokojnie wystarczy około 30 minut. Nieco zawiedziony opuszczam więc muzeum i udaję się na spacer po uliczkach przylegających do rynku i po niecałej godzinie udam się w następny etap podróży który doprowadzi mnie do „ słynnej „ Wenecji. W trafieniu do niej, jak i Biskupina, mogą pomóc drogowskazy z wymienionymi nazwami tych miejscowości, jako leżących na szlaku Piastowskim. Odległość nie jest zbyt duża, bo to zaledwie kilkanaście kilometrów i po kilkunastu minutach jestem przed stacją kolejki wąskotorowej w Wenecji.

[ img ]

Kilka słów o samej Wenecji ( za Wikipedią) :Wenecja – wieś w województwie kujawsko-pomorskim, w powiecie żnińskim, w gminie Żnin na przesmyku jezior: Biskupińskiego, Weneckiego i Skrzynka.
Historia
Według wzmianek, w XIV wieku osada należała do rodu Nałęczów. Ówcześnie nosiła nazwę Mościska, którą to Mikołaj Nałęcz zmienił na Wenecję, po powrocie ze studiów w Wenecji. Także z jego inicjatywy powstał tu zamek obronny oraz kościół, na miejscu którego do dziś istnieje świątynia z XIX wieku. Jeszcze w wieku XIV Wenecja otrzymała prawa miejskie, które w latach późniejszych zostały jej jednak odebrane.
W latach 1975-1998 miejscowość należała administracyjnie do województwa bydgoskiego.
Atrakcje turystyczne
• Muzeum Kolei Wąskotorowej - w jego zbiorach znajduje się, m.in. 17 parowozów, pług śnieżny oraz piaskarka
• ruiny zamku
• neogotycki kościół z XIX wieku
• dwór klasycystyczny z XIX wieku
• budynek dawnej podcieniowej kuźni z 1908 roku
• grób Walentego Szwajcera (odkrywcy osady w Biskupinie) na miejscowym cmentarzu
Wenecja znajduje się na Szlaku Piastowskim. Wiedzie przez nią również trasa Żnińskiej Kolei Powiatowej, która obecnie nie funkcjonuje już jako regularny środek transportu dla okolicznych mieszkańców. Jest to kolej wąskotorowa, posiadająca rozstaw szyn liczący jedynie 60 cm, co sprawia, że są to najwęższe tory kolei publicznej w Europie. W sezonie turystycznym możliwa jest przejażdżka kolejką na trasie: Żnin-Wenecja-Biskupin-Gąsawa.


[ img ]

[ img ]

[ img ]

[ img ]

[ img ]

[ img ]

[ img ]

[ img ]

No i teraz już jest jasne skąd Wenecja w Polsce i co ją łączy z prawdziwą. Z wcześniej wymienionych zabytków, mnie interesuje muzeum kolejki i ruiny zamku. Za całe 8 złociszy wykupuję bilet wstępu do muzeum i rozpoczynam zwiedzanie. A jest na co popatrzeć, zgromadzono tu liczne parowozy i wagony które podróżowały po torach o szerokości zaledwie 600 mm. Są tu również drezyny czy inne specjalistyczne wagony (pługi śnieżne czy do przewozu substancji żrących) a także lokomotywy wyposażone w silniki spalinowe. Nie brakuje też infrastruktury kolejowej: jest poczekalnia, budka dróżnika, obrotnica służąca do zmiany kierunku jazdy itp. itd. Jest co oglądać, jest sporo wagonów osobowych a w nich zgromadzono rzeczy związane z historią tej kolejki. Myślę że potrzeba około godziny aby zapoznać się z całą ekspozycją a później, tuż za ogrodzeniem znajdują się ruiny zamku. Zanim tam jednak dotrę, muszę poczekać bo właśnie na stację wjeżdża kolejka powracająca z Biskupina. Przepuszczam więc ten pociąg i zmierzam do tego co pozostało z zamku, a pozostało niewiele bo zaledwie mury przyziemia. Tak więc zwiedzanie zajmuje tyle ile trwa obejście tych murów dookoła a myślę że nie potrzeba na to więcej niż 15 minut. Tak więc pozostaje już tylko dojechać kolejne kilkanaście kilometrów do Biskupina, czyli dotrzeć do ostatniego już punktu dzisiejszego programu.

[ img ]

Na początek, jak zwykle trochę historii ( za Wikipedią): Na skutek prowadzonych prac melioracyjno-irygacyjnych poziom wody w jeziorze Biskupińskim w 1933 r. obniżył się na tyle, że z wody zaczęły wystawać fragmenty umocnień starożytnej osady. Miejscowi chłopi zaczęli odnajdywać różne zabytkowe przedmioty, nie zdając sobie jednak sprawy z ich archeologicznej wartości. Dopiero dzieci uczęszczające do miejscowej wiejskiej szkoły poinformowały o dziwnych znaleziskach swojego nauczyciela Walentego Szwajcera a ten nagłośnił sprawę. O odkryciu wystających z wody drewnianych bali, powiadomił on prof. Józefa Kostrzewskiego z Poznania. Badania wykopaliskowe zostały zainicjowane w roku 1934 i kontynuowane były do wybuchu II wojny światowej. W czasie wojny, w latach 1939-1942, specjalny niemiecki oddział SS-Ausgrabung Urstätt, pod dowództwem Hauptsturmführera prof. dr Hansa Schleifa prowadził wykopaliska na terenie osady biskupińskiej, w celu wykazania jej pragermańskości. Ponieważ niemieckie badania nie przyniosły oczekiwanych rezultatów, okupant postanowił zlikwidować stanowisko archeologiczne, poprzez zasypanie go piaskiem. Efektem tych działań było to, że część odsłoniętych przed wojną znalezisk nie nadawała się do ponownej ekspozycji. Po wojnie polscy archeolodzy, pod kierunkiem Zdzisława Rajewskiego, wznowili badania i kontynuowali je do roku 1974. Ogółem przebadano ok. 3/4 powierzchni osady.
Badania w Biskupinie – zarówno w okresie międzywojennym, jak i po wojnie – były przykładem najwyższego możliwego wówczas poziomu metodycznego prowadzenia wykopalisk, stanowiąc wzór do naśladowania nie tylko w Polsce, ale i za granicą. Zainicjowano w Biskupinie w okresie międzywojennym interdyscyplinarne badania paleoekologiczne, dokonywano eksperymentów archeologicznych, inicjując w ten sposób archeologię eksperymentalną. Wojciech Kóčka w czasie tych badań po raz pierwszy w Polsce zastosował fotografię dokumentacyjną wykonywaną przy pomocy wypełnionego wodorem balonu z zainstalowanym aparatem fotograficznym.
Gród w Biskupinie jest jedynym w Polsce stanowiskiem archeologicznym, dla którego opracowano program długoterminowej konserwacji. Konserwacja polega na utrzymywaniu wysokiego poziomu wody w jeziorze otaczającym stanowisko oraz wdrożeniu systemu monitorowania parametrów środowiska dla zapewnienia optymalnych warunków przetrwania autentycznej substancji zabytkowej.
Gród w Biskupinie uznany został za pomnik historii Polski.


[ img ]

[ img ]

[ img ]

Uff, po tym przydługim nieco rysie historycznym, pora rozpocząć zwiedzanie obiektu. Parkuję moto na parkingu przed wejściem (we wsi jest jeszcze jeden parking płatny) i płacę za postój całe dwa złote. W kasie kupuję bilet za złotych osiem i już wędruję po terenie dawnej osady. Teren jest rozległy i trzeba się nieco nachodzić, pogoda sprzyja, a nawet jest nieco za ciepło bo nieźle się spociłem podczas tej wędrówki po, jak by nie było sporym terenie. Swoje kroki kieruję najpierw do muzeum a później do pozostałych zlokalizowanych tu atrakcji: zrekonstruowanej osady Biskupin, zrekonstruowanej osady wczesnośredniowiecznej, szałasów myśliwych czy w końcu zbudowanej dla potrzeb filmu „ Stara Baśń” zagrody „Wisza”. Niestety w głównym punkcie programu, czyli w zrekonstruowanej biskupińskiej osadzie, gdzie znajdują się dwa długie drewniane domostwa, nie wszystkie pomieszczenia były otwarte, a co za tym idzie udostępnione do zwiedzania. To co zostało udostępnione, niestety ale powtarzało się a zaglądając przez szpary do zamkniętych pomieszczeń mogę zobaczyć między innymi jakieś stroje ludowe i inne ciekawostki.

[ img ]

[ img ]

[ img ]

[ img ]

[ img ]

[ img ]

[ img ]

[ img ]

[ img ]

[ img ]

[ img ]

Nieco zawiedziony opuszczam więc teren osady a zwiedzanie zajmuje około 40 minut, no może nieco dłużej. Jeszcze tylko w zlokalizowanych na terenie przed muzeum barach posilę się nieco i mogę obrać kierunek powrotny.
Wracam w zasadzie tą samą trasą, choć początkowo jadę nieco zmienioną drogą. Kieruję się w stronę Łyśnina, Mokrego, Krzekotowa i tymi bocznymi drogami docieram do Pakości. Kolejny etap to Inowrocław, Radziejów i w końcu Gostynin. Pomiędzy Inowrocławiem a Radziejowem na horyzoncie oglądam dużą ilość balonów, majestatycznie poruszających się w powietrzu, zatrzymuję nawet moto i robię kilka zdjęć. Niestety ale odległość między nami jest dosyć duża, więc nie są to najlepsze fotografie. Po drodze jest przynajmniej kilka okazji do zatrzymania, bo mijam cztery czy pięć tablic informujących o znajdujących się tam zabytkowych dworach. Niestety ale do domu jeszcze sporo kilometrów a czas ucieka nieubłaganie, muszę więc zrezygnować z dotarcia do tych niewątpliwie ciekawych miejsc.

[ img ]

W Gostyninie przedostatni postój, małe co nieco i rozprostowanie kości, a później zmierzam w stronę Płocka, do którego dostanę się nowym mostem. Robi się już coraz ciemniej i po minięciu Płocka jadę już po zmroku. Ruch jest całkiem spory, zarówno w jedną jak i drugą stronę, ale jedzie się zupełnie spokojnie. Docieram do Zakroczymia a później już od Palmir do Warszawy wjeżdża sporo samochodów, choć korka nie ma. Przejazd przez stolicę nie nastręcza kłopotów i w końcu docieram do domu. Pieski urządzają mi powitalny koncert, narzekając zapewne że na tak długo je zostawiłem same. Pora więc zająć się ich karmieniem, jeszcze tylko zmyję stada much z owiewek motocykla i mogę zgrać zdjęcia na komputer.
Kolejna tegoroczna wyprawa już poza mną, podczas której przejechałem około 643 km. Było całkiem spokojnie choć nie udało się w zupełności uniknąć trudnych chwil podczas jazdy. Nie były to jednak jakieś ultra niebezpieczne momenty, więc narzekać nie można. Na trasie sporo policji z punktami pomiaru prędkości ( naliczyłem chyba ze siedem takich punktów), a w jednym z takich miejsc pomiar odbywał się zarówno na początku jak i na końcu dosyć długiej wsi! Ponieważ jednak jechałem zgodnie z przepisami, obyło się bez uszczuplenia moich funduszy.
Kilka słów podsumowania tego wyjazdu. Myślę że najciekawszym z odwiedzonych miejsc była Wenecja, a w połączeniu ze Żninem i Biskupinem jest to dobre zestawienie. Zarówno Żnin jak i Biskupin nieco mnie rozczarowały, a zbyt małe ekspozycje muzealne niewątpliwie się do tego faktu przyczyniły. Drogi po których podróżowałem były niezłe, jakość asfaltu ok., i tylko podczas kilkunastu kilometrów jazdy po wąskich bocznych drogach musiałem ograniczać tempo jazdy, choć niewątpliwie napotkane widoki to wynagrodziły. Kolein w sumie niewiele i najgorsze z nich zdarzyły się przed Płockiem bo powodowały przyśpieszone bicie serca podczas zmiany pasa przy wyprzedzaniu, kiedy to motocyklem nieźle rzucało. Mimo niezłych warunków atmosferycznych, nie spotkałem zbyt wielu motocyklistów, i oprócz już wcześniej wymienionej grupy jadącej na zlot, minąłem kolejną grupę gdzieś po trasie i może jeszcze ze dwa czy trzy pojedyncze motocykle. Tak więc, jak się okazuje, można spokojnie dotrzeć do Wenecji i wrócić z powrotem jednego dnia!

[ img ]

[ img ]

[ img ]
Polecam ten kierunek jazdy, tym bardziej że w tych okolicach jest jeszcze sporo innych ciekawych miejsc, a niektóre z nich były już przeze mnie odwiedzone i opisane. Również okolice są dosyć ciekawe bo nie brakuje tam lasów i jezior. Jak zwykle zdjęcia znajdziecie w galerii:
https://picasaweb.google.com/1070858255 ... directlink

i mapka przejechanej trasy:
[ img ]


Ostatnio edytowano Pn paź 08, 2012 4:48 pm przez Piotr M, łącznie edytowano 3 razy

Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Ah Wenecja, Wenecja
PostNapisane: Pn paź 01, 2012 9:29 pm 
Zadomowiony na dobre

Dołączył(a): Śr lis 04, 2009 6:52 pm
Posty: 1970
Lokalizacja: Kraków-Warszawa
Pieknie to napisałeś ... aż się skuszę :)


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Napisz wątekOdpowiedz Strona 1 z 1   [ Posty: 2 ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 2 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  
cron




Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
twilightBB Style by Daniel St. Jules of Gamexe.net
wdrożenie przez iCenter - Strony internetowe Wrocław
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL