Teraz jest So lis 18, 2017 3:08 pm


Napisz wątekOdpowiedz Strona 1 z 1   [ Posty: 1 ]
Autor Wiadomość
 Tytuł: Góry Świętokrzyskie 2012
PostNapisane: Cz lip 26, 2012 9:40 am 
Aktywny

Dołączył(a): Pn kwi 09, 2007 6:47 pm
Posty: 118
Lokalizacja: Józefów k/W-wy
Świętokrzyskie 2012

W sobotę 14-go lipca zdecydowałem się na wypad w rejon gór świętokrzyskich. Pogoda od rana był całkiem niezła: świeciło słońce choć na niebie nie brakowało też chmur, temperatura oscylowała w okolicach 22-24 kreski na termometrze i wiał niezbyt silny wiaterek. Taka pogoda to wymarzone wręcz warunki do jazdy na moto. Ponieważ jeszcze rankiem, wcale nie byłem jeszcze całkiem zdecydowany jaki kierunek obiorę, spędziłem kilkadziesiąt minut na studiowaniu atlasu samochodowego a także na szukaniu przydatnych informacji w Internecie. W końcu trasa obrana, miejsca do których dotrę zafiksowane i około 10-tej mogę wyruszać w drogę.
Jadę w stronę Góry Kalwarii a później Grójca gdzie wyskoczę na drogę prowadzącą do Kielc. Jedzie się świetnie, docieram do Radomia, gdzie tankuję paliwo i jadę dalej mijając kolejne miasta. Ruch taki sobie, w okolicach Kielc obwodnica znajduje się w przebudowie, ale nie stanowi to jakiegoś problemu. Kilka kilometrów za tym miastem odbijam w prawo i po kilku minutach docieram do mety pierwszego etapu podróży: małej miejscowości o nazwie Podzamcze Piekoszowskie.

[ img ]

Początkowo przejeżdżam przez całą miejscowość i jakoś nie mogę się dopatrzeć obiecanych ruin i dopiero po nawrocie wpadają mi w oko a dzieje się tak ponieważ prowadzi do niego polna droga odchodząca w prawo od drogi głównej tuż przy zakręcie w lewo pod kątem 90 stopni i dlatego łatwo go przegapić. Parkuję moto na małej łące opodal resztek budowli i pora rozpocząć zwiedzanie. Na początek kilka słów o historii tego zamku.

[ img ]

Podaję za Wikipedią: „Na początku XVII wieku posiadłości w okolicach Piekoszowa stały się własnością Tarłów herbu Topór – jednego z najbogatszych w Polsce rodów magnackich. Najprawdopodobniej to Jan Aleksander Tarło, wojewoda lubelski, postanowił wybudować pałac godny jego drugiej żony, księżniczki Anny Czartoryskiej. Projektantem i budowniczym rezydencji został Tomasz Poncino, włoski architekt barokowy, który wybudował także m.in. Pałac Biskupów Krakowskich w Kielcach. Prace rozpoczęły się w 1649 roku, a ukończono je prawdopodobnie sześć lat później tuż przed najazdem Szwedów na Polskę.
Koszty wzniesienia budynku były tak duże, że Tarło musiał sprzedać 30 wsi ze swoich posiadłości. Wojewoda kazał także wybudować w pobliżu rezydencji niewielki pałacyk, który miał być prezentem imieninowym dla żony. Czartoryska zażyczyła sobie, aby zawieźć ją tam saniami. Pomimo iż był to środek lata, Tarło nakazał całą drogę wysypać solą i zaprząc konie do sań. Pałac pozostawał w rękach rodziny do 1842 roku, kiedy to dobra piekoszowskie nabył Kazimierz Sosnowski. Już wówczas budynek był zaniedbany, przez dach przeciekała woda. Około 1860 roku pałac spłonął. Rezydencję próbował później odbudować jeden z kolejnych właścicieli Aleksander Kozłowski, jednak szybko zmarł i zdążył wyremontować jedynie część budynku. Po jego śmierci pałac odziedziczyła rodzina Dobrzańskich, a po zakończeniu działań wojennych stał się on własnością państwa.”

[ img ]

W chwili obecnej niewiele zostało z tej, zapewne wspaniałej posiadłości. Do zwiedzania są całkiem nieźle zachowane resztki murów i zarysy dawnych sal, ale obiekt jest bardzo zaniedbany. Ponieważ jest ogólnie dostępny pełno w nim śmieci i odchodów, śladów po palonych tam ogniskach, na ziemi wala się szkło z rozbitych butelek a po ogrodzie nie pozostało nic. Szkoda że brak opiekuna tych zabytkowych ruin, które zapewne z czasem ulegną dalszej dewastacji. Na zwiedzenie całości wystarczy około 30 minut a wędrując po terenie zamkowym warto zwracać uwagę gdzie stawiamy stopy. Przed zamkiem jest niewielki placyk gdzie można zaparkować samochód czy motocykl. Więcej informacji na temat tego miejsca możecie znaleźć na stronach poświęconych zamkom w Polsce np.: http://www.zamkipolskie.com .
O ile sama jazda w tym dniu była całkiem przyjemna to samo zwiedzanie w stroju motocyklowym, do największych przyjemności nie należało. Dobrze że chociaż ustąpiły już upały jakie nas nawiedziły w ostatnich dniach ale i tak było dosyć ciepło.



Pora więc zbierać się do dalszej drogi a kolejnym jej etapem będzie Sw. Katarzyna.
Za Wikipedią: „Zabytki
• Zespół klasztorny bernardynek, założony w drugiej połowie XV w., początkowo jako klasztor bernardynów. Wielokrotnie przebudowywany i obecnie w zasadzie bezstylowy. Wyjątkiem jest otoczony krużgankami renesansowy wirydarz z 1633 r. W skład zespołu klasztornego wchodzi kościół pw. św. Katarzyny. W XIX w. wyposażenie świątyni uległo zniszczeniu na skutek pożaru. Z dawnego wyposażenia zachował się wyłącznie obraz Madonny z XVI w. Figurka św. Katarzyny jest prawdopodobnie kopią figury zaginionej w pożarze. Pierwotna figura według tradycji została tu sprowadzona z północnej Afryki.
• Drewniana kapliczka św. Franciszka przy drodze na Łysicę. Obok kapliczki znajduje się źródło, uznawane przez wiernych za cudowne. Wg. tradycji woda z tego źródełka leczy choroby oczu.
• Kaplica cmentarna nazywana kapliczką Żeromskiego. Wzniesiona na początku XIX w. Na tynku znajdują się wyryte w 1882 r. podpisy Stefana Żeromskiego oraz jego szkolnego kolegi Janka Stróżeckiego. Nieopodal kapliczki znajdują się dwie mogiły: z czasów powstania styczniowego oraz z 1943 r.”

[ img ]

Wracam więc do obwodnicy kieleckiej i jadę w stronę Radomia aby po kilkunastu kilometrach odbić na Kielce. Czeka mnie przejazd przez miasto, na szczęście ruch jest niewielki, a potem droga zaprowadzi mnie do tego kolejnego celu.

[ img ]
Moto parkuję przed klasztorem bernardynek. Wchodzę do środka, robię parę fotek ale ponieważ obiekt w dalszej części jest zamknięty – nic tu po mnie. Wspinam się kawałek szlakiem który prowadzi na Łysicę, ale tylko po to aby zrobić kilka fotek klasztoru z innego ujęcia. Tak więc nic więcej ciekawego nie obejrzę w tym miejscu, bo na Łysicę się nie wybieram, a ten niedosyt zrekompensuje jazda po świętokrzyskich winkielkach!

[ img ]
Pora odpalić moto i pomknąć do Bodzentyna. Ruch na drogach nadal niewielki a to sprzyja spokojnej jeździe a ponieważ odległość do tego kolejnego punktu programu jest niewielka to po kilkunastu minutach melduję się na miejscu. Czeka mnie ostry podjazd uliczką z kocimi łbami (uwaga na tabliczkę z informacją o zamku a przyczepioną do muru) i już mogę zaparkować rumaka przed ruinami zamku.

[ img ]

Za Wikipedią: „Budowa
Na początku XIV wieku biskup krakowski Bodzanta opuścił miejscowość Tarczek będącą dotąd jedyną siedzibą biskupów krakowskich na ziemi świętokrzyskiej i zbudował drewniany dwór na wzniesieniu nad rzeką Psarką. Dwór ten dość szybko uległ zniszczeniu, w II poł. XIV w. z inicjatywy biskupa krakowskiego Floriana z Mokrska herbu Jelita postawiono na wzgórzu murowany zamek, otoczony fosą i połączony z miejskimi fortyfikacjami Bodzentyna.
Rozkwit
Jednym z najznamienitszych wydarzeń w historii zamku była wizyta, jaką odbył w 1410 r. król Władysław Jagiełło podążając na pielgrzymkę na Święty Krzyż przed bitwą pod Grunwaldem. Przyjął on wówczas w Bodzentynie posłów z Pomorza.
XV i XVI w. to czas niebywałego rozkwitu zamku. Pierwszej jego rozbudowy dokonał Zbigniew Oleśnicki po wielkim pożarze Bodzentyna z 1413 r. Pod koniec XV w. kardynał Fryderyk Jagiellończyk dobudował od wschodu nowe reprezentacyjne skrzydło mieszkalne z wieżyczkami w których znajdowały się latryny i klatka schodowa. Prace budowlane kontynuowali w ciągu XVI wieku kolejni biskupi: Jan Konarski, Piotr Tomicki, Franciszek Krasiński oraz Piotr Myszkowski którzy stopniowo nadawali całości cechy stylu renesansowego. Całością prac kierował włoski architekt, Jan Balcer.
Ostatnia znacząca przebudowa zamku miała miejsce w latach 1657-1691, pod przewodnictwem biskupów: Jakuba Zadzika, Piotra Gembickiego, Piotra Tylickiego, Marcina Szyszkowskiego, Andrzeja Trzebickiego i Jana Małachowskiego. Budowla uzyskała wówczas formę barokową, o planie w kształcie zbliżonym do podkowy. Ostatnim inwestorem w bodzentyńskiej rezydencji był w 2 poł. XVIII w. biskup Kajetan Sołtyk, zatrudniający wybitnego architekta, Jakuba Fontanę.
Upadek
Znaczenie zamku w Bodzentynie maleć zaczęło już od czasu wybudowania w Kielcach biskupiego pałacu. W 1789 r. Sejm Czteroletni zadecydował o upaństwowieniu biskupich dóbr. Zamek przekształcono na spichlerz i szpital wojskowy. W 1814 r. budowlę ostatecznie opuszczono. Średniowieczny zamek stał się głównie źródłem darmowego budulca dla okolicznej ludności, konsekwentnie doprowadzającej zabytek do ruiny. Dopiero w 1902 r. obiekt poddano ochronie. Nie powrócił on nigdy do dawnej świetności. Obecnie mury zabezpieczono, jako trwałą ruinę.

[ img ]
Do naszych czasów niewiele zostało z tej wspaniałej rezydencji, możemy obejrzeć resztki murów i fragmenty ścian. Obejrzenie całości zajmuje około 20 minut. Oczywiście tak jak i pozostałych miejscach, fotografuję ruiny i powoli zbieram się do kolejnego odcinka drogi.

[ img ]

Teraz pora udać się w kierunku Starachowic, a po drodze zboczyć nieco z trasy i zawitać do wioski o nazwie: Radkowice, gdzie obejrzę drewniany kościół z 1621 roku. Żeby tam trafić, trzeba jechać drogą nr752 i tuż po skręceniu na drogę 756 odbić w lewo, w czym może nam pomóc drogowskaz z informacją o tym zabytku. Nie jest to daleko bo niewiele ponad trzy kilometry od drogi głównej i już po chwili mogę podziwiać tą budowlę.

[ img ]

Trochę historii: Kościół p.w. MB Częstochowskiej z 1621 r. Ufundowany przez Stanisława Przerębskiego starosty opoczyńskiego i radoszyckiego. Zbudowany pierwotnie w miejscowości Miedzierzy (gm. Mniów) i przeniesiony w obecne miejsce w latach 1958 – 63 r. Rozbudowany w 1635 r.

[ img ]

Trafiam na remont wnętrza, ale udaje mi się zrobić zdjęcia a w trakcie mojej wizyty remontowane są właśnie podłogi. Kościół prezentuje się bardzo dobrze i trudno dopatrzeć się upływu tak długiego czasu od jego powstania. W trakcie robienia zdjęć zatrzymuje się koło mnie mieszkający w okolicy motocyklista i ucinamy sobie pogawędkę – pozdrawiam.

[ img ]

A przede mną już tylko powrót do domu, póki co do Radomia pojadę przez Iłżę i z pokładu motocykla rzucę okiem na zamkową wieżę górującą nad miastem. A później przejazd przez Radom i jazda autostradą do Grójca. Jedzie się bardzo przyjemnie a na tym odcinku towarzyszy mi motocyklista jadący o ile dobrze zauważyłem Suzuki SV, którego spotykam gdzieś na światłach w Radomiu – pozdrawiam.
W Grójcu odbijam na 50-tkę i poprzez Górę Kalwarię, około 17-tej docieram do domu. Łącznie nakręciłem tego dnia około 470 km i muszę powiedzieć że wycieczka była ze wszech miar udana. Dopisała pogoda, jazda była bardzo spokojna – kierowcy samochodów nie przysporzyli mi jakiś niespodziewanych atrakcji a i udało mi się zobaczyć nieco zabytków, których część może nie najlepiej zachowana do naszych czasów to jednak i tak warta zobaczenia. Zresztą ta okolica obfituje w ciekawe miejsca, nie tylko historyczne ale także przyrodnicze i warto teren gór Świętokrzyskich obrać jako cel wyprawy.
Pozdrawiam czytających.
Piotr
Jak zwykle więcej zdjęć znajdziecie w galerii:
https://picasaweb.google.com/1070858255 ... directlink


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Napisz wątekOdpowiedz Strona 1 z 1   [ Posty: 1 ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  




Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
twilightBB Style by Daniel St. Jules of Gamexe.net
wdrożenie przez iCenter - Strony internetowe Wrocław
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL